PolishGermanEnglish

26. Wrocławskie Targi Dobrych Książek

30.11 – 3.12.2017

Serdecznie zapraszamy na spotkania autorskie oraz na stoisko nr 50
Hala Stulecia
ul. Wystawowa 1

  więcej...


25. WROCŁAWSKIE TARGI
DOBRYCH KSIĄŻEK
 
1 – 4 grudnia 2016

Spotkania autorskie
Wydawnictwa Via Nova
 

  więcej...

KADRY WROCŁAWIA
 
2. przegląd
archiwalnych filmów
o Wrocławiu

25 – 29 listopada 2015
Kino Nowe Horyzonty
 

  więcej...
Archiwum



Leksykon architektury Wrocławia


215 x 300 mm, 1104 str.
oprawa twarda z obwolutą

Praca zbiorowa

Publikacja powstała z inicjatywy i przy wsparciu Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Leksykon architektury Wrocławia współtworzyło ponad 100 osób. W około 1500 hasłach, którym towarzyszy ponad 2000 ilustracji archiwalnych oraz współczesnych – zdjęć, planów i rysunków, starano się ukazać 1000-letnią historię miasta zapisaną w kształcie poszczególnych budynków i całych zespołów domów, powstałych zarówno w minionych stuleciach, jak i w ostatnich latach; przedstawiono także postaci ich twórców – architektów, inżynierów, artystów oraz inwestorów.

Wrocław, a szczególnie jego architektura, są chyba jednym z najlepiej opisanych zjawisk historycznych i artystycznych w centralnej Europie. Znaczny postęp badań, których rezultaty publikowano jedynie w czasopismach fachowych, skłonił pomysłodawców Leksykonu do udostępnienia ich szerokiemu gronu Czytelników. Z tego też powodu Leksykon można traktować jako opracowanie stanowiące podsumowanie obecnego stanu wiedzy w dziedzinie historii architektury i urbanistyki miasta.

Autorzy, konsultanci i redaktorzy naukowi wywodzą się z grona historyków sztuki i architektury, konserwatorów zabytków związanych ze środowiskami wrocławskich wyższych uczelni, archiwów, muzeów i urzędów konserwatorskich. Wiele haseł pisanych było także przez praktykujących architektów. Do współpracy zaproszono również zagranicznych naukowców. Autorzy reprezentują wszystkie pokolenia – od przedstawicieli starszego pokolenia, badaczy o ugruntowanej renomie, do tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją drogę naukową.

Prace nad Leksykonem trwały ponad 3 lata. Powołano kilka zespołów redakcyjnych: pierwszy odpowiadał za wybór haseł, drugi – za współpracę z autorami i redakcję tekstów, trzeci – za redakcję naukową.

W Leksykonie architektury Wrocławia nie uwzględniono budowli inżynieryjnych i terenów zieleni, ponieważ planowane jest wydanie kolejnych tomów poświęconych tym właśnie zagadnieniom.

Autorzy Leksykonu przygotowali hasła na podstawie aktualnego stanu budowli i zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą, jednak doprowadzenie tekstów do jednolitego kształtu wymagało wytężonej pracy zespołu redakcyjnego. Starano się, aby każde hasło zawierało informacje dotyczące czasu powstania budynku, jego autora, a także podstawową charakterystykę obiektu, jednak ogromna różnorodność tematów nie pozwoliła na wypracowanie powtarzalnej formy opisu.

Mamy nadzieję, że Leksykon spełni oczekiwania Czytelników zainteresowanych historią architektury Wrocławia – od specjalistów, którzy zajmują się architekturą i jej rozwojem w swoich pracach naukowych, po miłośników Wrocławia, dla których będzie on fascynującą lekturą.


Spis treści


"kliknij" obrazek, aby powiększyć


wroclove2012.com, 10 kwietnia 2012 rok


Napisane przez Kulturożerca w kategoriach: Kultura - ą ę w kulturę, Różne - blogowo to i owo

W odstępie zaledwie trzech miesięcy wrocławskie wydawnictwo Via Nova wydało dwie książki, bez których trudno będzie poważnie myśleć i rozmawiać o Wrocławiu i Śląsku (całym, nie tylko Dolnym).

Pierwszą, która ukazała się na Gwiazdkę 2011 roku, był „Leksykon architektury Wrocławia”, książka na pierwszy rzut oka przerażająca wagą (dosłownie – waży 4 kilogramy), objętością (ponad 1100 stron) i liczbą uczonych, których wysiłek złożył się na powstanie tomu (setka z okładem). Ale tylko na pierwszy rzut oka. Bo szybko okazuje się, że „Leksykon” jest nie tylko dużo bardziej przyjazny dla niefachowców (bo pisany językiem zdecydowanie mniej hermetycznym , choć i tu co nieco dałoby się jeszcze zrobić) niż wydany kilkanaście lat temu dwutomowy „Atlas architektury Wrocławia”, ale po prostu jest lekturą do oglądania, do smakowania, ale i do wnikliwego, wciągającego czytania! Tysiąc sto haseł opisujących kościoły, gmachy publiczne, kamienice, osiedla, a wszystko bogato zilustrowane, to jedna wartość książki, dzięki której łatwo wydobyć z bogatej historii Wrocławia tę jedną potrzebną natychmiast informację (a dochodzi do tego jeszcze kilkaset not biograficznych wrocławskich architektów, budowniczych i artystów!). Drugi walor, nie mniej cenny, to poprzedzające część leksykonową eseje (aż dwadzieścia jeden!), poświęcone najważniejszym momentom w rozwoju miasta. Rafał Eysymontt pisze o przestrzennym i urbanistycznym rozwoju miasta do połowy XIX wieku, Agnieszka Tomaszewicz o XIX-wiecznych kamienicach czynszowych, tak charakterystycznych dla Wrocławia, Jadwiga Urbanik o wrocławskim modernizmie lat 20. XX wieku, którym zachwyca się cały świat, Janusz L. Dobesz o architekturze III Rzeszy, Leszek Ziątkowski o fundatorach wrocławskich kamienic na przestrzeni wieków. Lektura pasjonująca nie tylko dla fachowców, za co składam podziękowanie wszystkim, którzy dbali o to, żeby „Leksykon…” nie pozostał wewnętrzną sprawą architektów. Już cieszę się na zapowiadane kolejne tomy „Leksykonu…”, poświęcone budowlom inżynieryjnym i terenom zielonym Wrocławia. To na pewno znów będzie uczta.

Druga książka, która ukazała się zaledwie kilka dni temu, to „Śląsk i jego dzieje”, autorstwa trojga historyków: Arno Herziga oraz Małgorzaty i Krzysztofa Ruchniewiczów. Książka ważna z kilku powodów. Dlatego, że traktuje Śląsk całościowo, tak jak przez parę tysięcy lat układała się jego historia, a po drugie – może nawet ważniejsze – dlatego, że jest efektem wspólnej pracy historyków z Polski i Niemiec.

Coraz częściej mówiący i piszący o Śląsku – przynajmniej w Polsce – mają na myśli wyłącznie Katowice z przyległościami. To nadużycie zostało usankcjonowane nawet w oficjalnej nazwie województwa. Wynika z niej, że historyczna stolica Śląska, czyli Wrocław, a razem z nim Dolny Śląsk, a także Opolszczyzna, to takie bliżej niezidentyfikowane ni to, ni owo. Książka Herziga i Ruchniewiczów przywraca Śląskowi jedność i wspólną historię. Czasy, kiedy region był pod jednym berłem, i kiedy zaczął się najbardziej tragiczny rozdział w jego historii, bo stał się elementem rozgrywek polityczno-narodowościowych między Niemcami a Polską. Tragedia Śląska, która zaczęła się wraz z terytorialnym podziałem regionu między dwa państwa, trwa do dziś. Narzucona przez polityków obowiązkowa identyfikacja na Ślązaków-Polaków i Ślązaków-Niemców zabija te resztki regionalnej tożsamości, które przetrwały. Dlatego książka wydana przez oficynę Via Nova jest tak ważna, tym bardziej że doprowadzona jest do współczesności. Bo historia Śląska nie skończyła się po 1945 roku, choć chcieliby tego nacjonaliści po jednej i po drugiej stronie granicy. Do Ślązaków, którzy pozostali na Śląsku, dołączyli ludzie przybyli tu z różnych stron Polski i nie tylko. Dołączyli, a teraz są już u siebie. I są Ślązakami dokładnie w takim stopniu, w jakim akceptują i rozumieją przeszłość regionu. Przeszłość dramatyczną, ale przeszłość, która wcale nie musi dzielić. Wystarczy chcieć ją zrozumieć. Książka Arno Herziga oraz Małgorzaty i Krzysztofa Ruchniewiczów bardzo to ułatwia.

Równie ważne jak treść książki, jest to, że napisali ją po raz pierwszy razem historycy z Niemiec i Polski. Bo przez prawie cały XX wieku Polacy i Niemcy pisali historię Śląska osobno, a im bliżej było współczesności i im bardziej mieszała się w to polityka, tym były to historie bardziej odrębne, a często wręcz sprzeczne. Bardzo trudno było pogodzić tezę o powrocie zawsze piastowskiego Śląska spod niemieckiego zaboru do Macierzy z opinią, że tylko niemiecka misja cywilizacyjna była w stanie uczynić ze Śląska region tak bogaty, że warto było toczyć o niego wojny. Jeśli więc mogli – choć jestem przekonany, że nie bez sporów i koniecznych kompromisów – stworzyć wspólną książkę o dziejach Śląska historycy z różnych pokoleń, wychowani w odmiennych szkołach historycznych, to znaczy że jest to możliwe! I fakt, że zarówno Herzig (urodził się jeszcze przed wojną w Wambierzycach), jak i Ruchniewiczowie (urodzeni w Bystrzycy Kłodzkiej i Wrocławiu) są ze Śląska, nie pozostał bez wpływu na to. Dogadali się jak Ślązak ze Ślązakiem.

Obie książki, o których piszę wydała oficyna Via Nova, wydawnictwo o olbrzymich zasługach w konsekwentnym promowaniu i budowaniu śląskiej tożsamości. Najbardziej wrocławskie z wrocławskich wydawnictw, choć założone przed dwudziestoma już laty w Toruniu. Półka z albumami i książkami poświęconymi Wrocławiowi, które wyadała Via Nova, jest już dziś bardzo długa. Zaczęło się od serii pięciu teczek „Wrocław. Fotografie z przełomu XIX i XX wieku” (1. Rynek, 2. Place, 3. Ulice, 4. Budowle miejskie, 5. Parki) wydawanych w 1991 roku. Dobrze pamiętam, jaką były sensacją, jak oglądaliśmy reprodukcje starych zdjęć (każda teczka zawierała 16 kart) odkrywając miasto, którego nie znaliśmy, choć przecież chodziliśmy po tych samych ulicach i tych samych placach. To była wędrówka przez miasto, które przestało istnieć. Dziś, kiedy takich albumów że zdjęciami nieistniejących budynków, ulic, placów i kościołów, było już wiele, trudno wyobrazić sobie tamte emocje, ale ja dobrze pamiętam, jak dzięki książkom Wydawnictwa Via Nova Wrocław odzyskiwał swoją przeszłość i historyczną pamięć.

Potem było tych książek coraz więcej. Wśród nich tak podstawowe dla zrozumienia najbardziej przełomowego momentu w historii Wrocławia, kiedy wymieniona została w nim cała ludność, jak dzieło Gregora Thuma „Obce miasto. Wrocław 1945 i potem”. Fascynujący album z lotniczymi zdjęciami przedwojennego miasta, przechowywanymi w Instytucie Herdera w Marburgu i drugi, też z fotografiami lotniczymi, pokazujący Wrocław z roku 1947. To samo miasto, które w ciągu trzech miesięcy 1945 roku zostało zamienione w ruiny.

Są wśród książek wydawanych przez oficynę Elżbiety i Stanisława Klimków książki dla historyków i dla amatorów, albumy ze zdjęciami i pocztówkami, wspomnienia i powieści (ale dziejące się na Śląsku!) oraz takie plastyczno-literackie cacka, jak książka Beaty Maciejewskiej i Tomasza Brody „Tajemnice Świętej Dzielnicy”, opowiadająca o wrocławskiej Dzielnicy Czterech Świątyń.

Wszystko to są książki budujące poczucie dumy i przywiązania do niezwykłego regionu, jakim jest Śląsk. Nowi Ślązacy mają dzięki nim szansę poznać przeszłość regionu, w który wrastają.

Mariusz Urbanek
© VIA NOVA 2008
panorama vianova