PolishGermanEnglish


25. WROCŁAWSKIE TARGI
DOBRYCH KSIĄŻEK
 
1 – 4 grudnia 2016

Spotkania autorskie
Wydawnictwa Via Nova
 

  więcej...

KADRY WROCŁAWIA
 
2. przegląd
archiwalnych filmów
o Wrocławiu

25 – 29 listopada 2015
Kino Nowe Horyzonty
 

  więcej...

Spotkania
Wydawnictwa 
Via NOVA
Jörgiem Bernigiem

Autorem książki
Ziemia niczyja,
bezpański czas

  więcej...
Archiwum



Śląsk i jego dzieje


231 x 286 mm, 304 str.
oprawa twarda

Arno Herzig
Krzysztof Ruchniewicz
Małgorzata Ruchniewicz
z niemieckiego przetłumaczyła
Anna Wziątek

Tysiącletnie dzieje Śląska były już tematem wielu książek. Ostatnie dwie dekady szczególnie obfitowały w różne prace o charakterze monograficznym i syntetycznym, naukowym jak i popularnym. Niemałe osiągnięcia poczyniono także na polu współpracy między historykami z Polski, Czech i Niemiec, trzech państw, których dzieje najmocniej splotły się z historią nadodrzańskiej krainy. Dotąd jednak nie stworzono książki, która stanowiłaby efekt wspólnego wysiłku badaczy z Polski i Niemiec. Autorzy książki: Arno Herzig, Małgorzata i Krzysztof Ruchniewiczowie są reprezentantami różnych pokoleń i różnych historycznych szkół. Ich wspólnym dążeniem jest zaoferowanie czytelnikowi opisu dziejów Śląska, który łączyłby wysoki poziom merytoryczny z przystępną narracją i atrakcyjną szatą graficzną. „Śląsk i jego dzieje” to książka, w której czytelnik znajdzie nie tylko wykład historii politycznej krainy, ale i obszerne przedstawienie rozwoju jej kultury i przemian społecznych. Autorzy za cel postawili sobie przedstawienie historii Śląska nie z perspektywy interesów rywalizujących o niego państw, ale raczej z punktu wewnętrznego rozwoju regionu, postaw i dążeń jego mieszkańców. Wielowiekowa historia Śląska, obfitująca w momenty dramatyczne, wojny i zmiany przynależności państwowej, przekształcenia religijne i narodowościowe, jest także opowieścią o tworzeniu się odrębnej kultury śląskiej i tożsamości, którym cios przyniosły konflikty XX w. Jest także opisem rodzenia się nowej identyfikacji dolnośląskiej w końcu XX w., oraz rozwoju tożsamości górnośląskiej, ciągle chyba w Polsce za mało znanej i rozumianej.

Książka jest rozszerzoną i uzupełnioną polską wersją publikacji Schlesien. Das Land und seine Geschichte (Hamburg 2008). Tom, wyróżniający się obfitą i atrakcyjną ikonografią, wydała oficyna Via Nova, znana z ciekawych książek o historii Śląska i jego stolicy.


Spis treści


"kliknij" obrazek, aby powiększyć



Strona internetowa Uniwersytetu Wrocławskiego, 2 kwietnia 2012 rok



Do księgarń trafiła właśnie monografia „Śląsk i jego dzieje”. Wspólne dzieło urodzonego na Śląsku przed wojną Niemca i dwojga urodzonych tu po wojnie Polaków. Wszyscy troje to historycy z naukowym cenzusem, stworzyli jednak książkę przystępną i atrakcyjną, pięknie wydaną przez wrocławską oficynę Via Nova.

Autorzy to: Arno Herzig – emerytowany profesor historii z Uniwersytetu w Hamburgu, urodzony w 1937 roku Wambierzycach, Małgorzata Ruchniewicz – doktor habilitowana z Instytutu Historycznego UWr, urodzona w Bystrzycy Kłodzkiej i jej mąż prof. Krzysztof Ruchniewicz, dyrektor Centrum im. W. Brandta UWr, wrocławianin. Polskie wydanie „Śląska i jego dziejów” poprzedziła wersja niemiecka, która ukazała się w 2008 roku nakładem hamburskiej oficyny Ellert&Richter.

– Polskie wydanie nie jest prostym przekładem niemieckiej publikacji. Wtedy prof. Herzig był autorem opowieści od czasów najdawniejszych do 1945 roku, a nas poprosił jedynie o napisanie krótkiego zarysu powojennej historii regionu. Teraz byliśmy zaś współtwórcami całości i za całość odpowiadamy na równi z nim – mówi Krzysztof Ruchniewicz. – Chcę zaznaczyć, że choć oczywiście jest to opowieść o Śląsku zgodna z aktualnym stanem badań, to jednak odzwierciedla nasz punkt widzenia i jest autorską interpretacją. Wybraliśmy wątki naszym zdaniem najważniejsze i najciekawsze, pozwalające zrozumieć od wewnątrz Śląsk szeroko pojęty; rozwój jego kultury, lokalne odrębności i interesy, zróżnicowanie religijne i narodowościowe, przemiany społeczne – wyjaśnia.

– Tym razem szerzej opisaliśmy związki Śląska z Polską przed 1945 rokiem. Uzupełniliśmy wydanie m.in. o dzieje autonomicznego województwa śląskiego w II RP. Wzbogaciliśmy także cześć powojenną, dokładniej przedstawiając rozwój kultur oraz migracje ludności, bo to przecież proces, który nas ukształtował – dodaje Małgorzata Ruchniewicz.

Czy trudno było stworzyć Niemcowi i Polakom jedną historię regionu, w którym ścierały się interesy rywalizujących o wpływy państw i narodów? Jak udało się opisać wspólne dzieje Śląska Górnego i Dolnego, z Opolszczyzną, a nawet Hrabstwem Kłodzkim włącznie?

– Nie było to specjalnie trudne, bo lubimy się i rozumiemy, a także dlatego, iż praca ta wynikała z naszego osobistego zainteresowania tym regionem, osobistych pytań o własną tożsamość, o ziemię, z której pochodzimy – tłumaczy Małgorzata Ruchniewicz, która z Arno Herzigiem współpracuje od 10 lat, razem napisali już kilka wersji (dłuższych i krótszych, po polsku i po niemiecku) historii Ziemi Kłodzkiej. – Moje zawodowe zainteresowania koncentrują się przede wszystkim na dziejach Europy Wschodniej, ale i tu, i tam mamy do czynienia z ziemiami pogranicza, z wpływami wielu kultur, a w XX wieku z przymusowymi migracjami, wysiedleniami w majestacie prawa, dzikim wypędzaniem, ucieczkami – wyjaśnia.

Polskie wydanie od niemieckiego różni się też bogactwem materiału ilustracyjnego. Przy czym ilustracje nie są tylko ozdobą. Zaopatrzone w rozbudowane opisy pozwoliły autorom uzupełnić główną narrację o dodatkowe wątki. Z tych swoistych przypisów dowiemy się m.in. o zasługach cesarzowej Anny, z domu świdnickiej księżniczki, o pierwszym druku w języku jidysz na Śląsku i w Rzeszy, o propagandowej roli tabakierek w wieku XVIII czy o najstarszym sztandarze niemieckich socjaldemokratów, który wykonany przez śląskie robotnice w 1873 roku, przetrwał prześladowania socjalistów za czasów bismarckowskich i hitlerowskich. Zobaczymy krzyż zasługi ustanowiony w 1921 roku przez władze polskie dla uczestników powstań śląskich i krzyż, którym władze niemieckie honorowały kombatantów z Samoobrony Górnośląskiej. Bogato zilustrowano również dzieje powojenne ziem śląskich. Każda z epok została przybliżona portretami i biogramami czołowych postaci ze świata polityki i kultury.

Książkę można więc oglądać, czytać, a jeśli kogoś śląskie perypetie wciągną na dobre, to na końcu znajdzie wskazówki bibliograficzne, które pozwolą mu dotrzeć do innych publikacji, zarówno syntez i leksykonów, jak i prac szczegółowych.

Małgorzata Porada

wroclove2012.com, 10 kwietnia 2012 rok


Napisane przez Kulturożerca w kategoriach: Kultura - ą ę w kulturę, Różne - blogowo to i owo

W odstępie zaledwie trzech miesięcy wrocławskie wydawnictwo Via Nova wydało dwie książki, bez których trudno będzie poważnie myśleć i rozmawiać o Wrocławiu i Śląsku (całym, nie tylko Dolnym).

Pierwszą, która ukazała się na Gwiazdkę 2011 roku, był „Leksykon architektury Wrocławia”, książka na pierwszy rzut oka przerażająca wagą (dosłownie – waży 4 kilogramy), objętością (ponad 1100 stron) i liczbą uczonych, których wysiłek złożył się na powstanie tomu (setka z okładem). Ale tylko na pierwszy rzut oka. Bo szybko okazuje się, że „Leksykon” jest nie tylko dużo bardziej przyjazny dla niefachowców (bo pisany językiem zdecydowanie mniej hermetycznym , choć i tu co nieco dałoby się jeszcze zrobić) niż wydany kilkanaście lat temu dwutomowy „Atlas architektury Wrocławia”, ale po prostu jest lekturą do oglądania, do smakowania, ale i do wnikliwego, wciągającego czytania! Tysiąc sto haseł opisujących kościoły, gmachy publiczne, kamienice, osiedla, a wszystko bogato zilustrowane, to jedna wartość książki, dzięki której łatwo wydobyć z bogatej historii Wrocławia tę jedną potrzebną natychmiast informację (a dochodzi do tego jeszcze kilkaset not biograficznych wrocławskich architektów, budowniczych i artystów!). Drugi walor, nie mniej cenny, to poprzedzające część leksykonową eseje (aż dwadzieścia jeden!), poświęcone najważniejszym momentom w rozwoju miasta. Rafał Eysymontt pisze o przestrzennym i urbanistycznym rozwoju miasta do połowy XIX wieku, Agnieszka Tomaszewicz o XIX-wiecznych kamienicach czynszowych, tak charakterystycznych dla Wrocławia, Jadwiga Urbanik o wrocławskim modernizmie lat 20. XX wieku, którym zachwyca się cały świat, Janusz L. Dobesz o architekturze III Rzeszy, Leszek Ziątkowski o fundatorach wrocławskich kamienic na przestrzeni wieków. Lektura pasjonująca nie tylko dla fachowców, za co składam podziękowanie wszystkim, którzy dbali o to, żeby „Leksykon…” nie pozostał wewnętrzną sprawą architektów. Już cieszę się na zapowiadane kolejne tomy „Leksykonu…”, poświęcone budowlom inżynieryjnym i terenom zielonym Wrocławia. To na pewno znów będzie uczta.

Druga książka, która ukazała się zaledwie kilka dni temu, to „Śląsk i jego dzieje”, autorstwa trojga historyków: Arno Herziga oraz Małgorzaty i Krzysztofa Ruchniewiczów. Książka ważna z kilku powodów. Dlatego, że traktuje Śląsk całościowo, tak jak przez parę tysięcy lat układała się jego historia, a po drugie – może nawet ważniejsze – dlatego, że jest efektem wspólnej pracy historyków z Polski i Niemiec.

Coraz częściej mówiący i piszący o Śląsku – przynajmniej w Polsce – mają na myśli wyłącznie Katowice z przyległościami. To nadużycie zostało usankcjonowane nawet w oficjalnej nazwie województwa. Wynika z niej, że historyczna stolica Śląska, czyli Wrocław, a razem z nim Dolny Śląsk, a także Opolszczyzna, to takie bliżej niezidentyfikowane ni to, ni owo. Książka Herziga i Ruchniewiczów przywraca Śląskowi jedność i wspólną historię. Czasy, kiedy region był pod jednym berłem, i kiedy zaczął się najbardziej tragiczny rozdział w jego historii, bo stał się elementem rozgrywek polityczno-narodowościowych między Niemcami a Polską. Tragedia Śląska, która zaczęła się wraz z terytorialnym podziałem regionu między dwa państwa, trwa do dziś. Narzucona przez polityków obowiązkowa identyfikacja na Ślązaków-Polaków i Ślązaków-Niemców zabija te resztki regionalnej tożsamości, które przetrwały. Dlatego książka wydana przez oficynę Via Nova jest tak ważna, tym bardziej że doprowadzona jest do współczesności. Bo historia Śląska nie skończyła się po 1945 roku, choć chcieliby tego nacjonaliści po jednej i po drugiej stronie granicy. Do Ślązaków, którzy pozostali na Śląsku, dołączyli ludzie przybyli tu z różnych stron Polski i nie tylko. Dołączyli, a teraz są już u siebie. I są Ślązakami dokładnie w takim stopniu, w jakim akceptują i rozumieją przeszłość regionu. Przeszłość dramatyczną, ale przeszłość, która wcale nie musi dzielić. Wystarczy chcieć ją zrozumieć. Książka Arno Herziga oraz Małgorzaty i Krzysztofa Ruchniewiczów bardzo to ułatwia.

Równie ważne jak treść książki, jest to, że napisali ją po raz pierwszy razem historycy z Niemiec i Polski. Bo przez prawie cały XX wieku Polacy i Niemcy pisali historię Śląska osobno, a im bliżej było współczesności i im bardziej mieszała się w to polityka, tym były to historie bardziej odrębne, a często wręcz sprzeczne. Bardzo trudno było pogodzić tezę o powrocie zawsze piastowskiego Śląska spod niemieckiego zaboru do Macierzy z opinią, że tylko niemiecka misja cywilizacyjna była w stanie uczynić ze Śląska region tak bogaty, że warto było toczyć o niego wojny. Jeśli więc mogli – choć jestem przekonany, że nie bez sporów i koniecznych kompromisów – stworzyć wspólną książkę o dziejach Śląska historycy z różnych pokoleń, wychowani w odmiennych szkołach historycznych, to znaczy że jest to możliwe! I fakt, że zarówno Herzig (urodził się jeszcze przed wojną w Wambierzycach), jak i Ruchniewiczowie (urodzeni w Bystrzycy Kłodzkiej i Wrocławiu) są ze Śląska, nie pozostał bez wpływu na to. Dogadali się jak Ślązak ze Ślązakiem.

Obie książki, o których piszę wydała oficyna Via Nova, wydawnictwo o olbrzymich zasługach w konsekwentnym promowaniu i budowaniu śląskiej tożsamości. Najbardziej wrocławskie z wrocławskich wydawnictw, choć założone przed dwudziestoma już laty w Toruniu. Półka z albumami i książkami poświęconymi Wrocławiowi, które wyadała Via Nova, jest już dziś bardzo długa. Zaczęło się od serii pięciu teczek „Wrocław. Fotografie z przełomu XIX i XX wieku” (1. Rynek, 2. Place, 3. Ulice, 4. Budowle miejskie, 5. Parki) wydawanych w 1991 roku. Dobrze pamiętam, jaką były sensacją, jak oglądaliśmy reprodukcje starych zdjęć (każda teczka zawierała 16 kart) odkrywając miasto, którego nie znaliśmy, choć przecież chodziliśmy po tych samych ulicach i tych samych placach. To była wędrówka przez miasto, które przestało istnieć. Dziś, kiedy takich albumów że zdjęciami nieistniejących budynków, ulic, placów i kościołów, było już wiele, trudno wyobrazić sobie tamte emocje, ale ja dobrze pamiętam, jak dzięki książkom Wydawnictwa Via Nova Wrocław odzyskiwał swoją przeszłość i historyczną pamięć.

Potem było tych książek coraz więcej. Wśród nich tak podstawowe dla zrozumienia najbardziej przełomowego momentu w historii Wrocławia, kiedy wymieniona została w nim cała ludność, jak dzieło Gregora Thuma „Obce miasto. Wrocław 1945 i potem”. Fascynujący album z lotniczymi zdjęciami przedwojennego miasta, przechowywanymi w Instytucie Herdera w Marburgu i drugi, też z fotografiami lotniczymi, pokazujący Wrocław z roku 1947. To samo miasto, które w ciągu trzech miesięcy 1945 roku zostało zamienione w ruiny.

Są wśród książek wydawanych przez oficynę Elżbiety i Stanisława Klimków książki dla historyków i dla amatorów, albumy ze zdjęciami i pocztówkami, wspomnienia i powieści (ale dziejące się na Śląsku!) oraz takie plastyczno-literackie cacka, jak książka Beaty Maciejewskiej i Tomasza Brody „Tajemnice Świętej Dzielnicy”, opowiadająca o wrocławskiej Dzielnicy Czterech Świątyń.

Wszystko to są książki budujące poczucie dumy i przywiązania do niezwykłego regionu, jakim jest Śląsk. Nowi Ślązacy mają dzięki nim szansę poznać przeszłość regionu, w który wrastają.

Mariusz Urbanek
© VIA NOVA 2008
panorama vianova